Szkocja – Edynburg, Highlandy, Isle of Sky to warto zobaczyć. Dużo zdjęć

Szkocja to stan umysłu.
Mieszkam w Londynie, w jednym z najbardziej zatłoczonych miast na świecie, i chyba nie muszę nikomu mówić, jak męczące na dłuższą metę to może być. Czasem potrzebny jest totalny reset. W Polsce powiedziałbym „pieprzyć to wszystko jedźmy w Bieszczady” ale w UK jeżdżę do Szkocji. Byłem na razie dwa razy i odwiedziłem sporo miejsc, oczywiście zawsze z aparatem. Więc jeżeli chcesz się zarazić moją pasją do tego miejsca, zapraszam do czytania i oglądania całej masy zdjęć.
Jaki aparat i jakie obiektywy?

Na pierwszym wypadzie nie chciałem za dużo ze sobą nosić i miałem ze sobą jedynie Sany A7III z Sigmą 35 mm f/2. Na drugi wziąłem również Sony, ale tym razem z Tamron 28-75 F2.8 MkII. Bardzo lekki i uniwersalny zestaw.

Edynburg.
Wspaniałe miasto, zupełnie inne niż Londyn. Główna ulica przenosi wręcz w klimat średniowiecza, tyle że pełna sklepików z pamiątkami i whisky. Większość tych sklepów to niestety tania chińszczyzna z turystyczną wysoką ceną, ale jest też kilka małych rodzinnych firm, gdzie można kupić tradycyjny kilt za 450 funciaków i różnego rodzaju produkty z wełny owczej w barwach prawdziwych szkockich klanów! Ja swój szal kupiłem w Moubray House. A zaraz obok tego jest The Haggis Box, gdzie jadłem świetnego tradycyjnego haggisa , taką szkocką kaszankę. Koniecznie polecam z sosem whisky.

Festiwal Fringe w Edynburgu.
Jeżeli lubisz, jak dużo się dzieje, to Fringe będzie zdecydowanie dla Ciebie. Kolebka wszystkich artystycznych wydarzeń, ulicznych artystów, komików, przedstawień, muzyków. Książka ze wszystkimi wydarzeniami na te kilka dni jest gruba jak kiedyś książki telefoniczne. Spektakle i standupy w każdym pubie i piwnicy! Akroboci i kobziarze wszędzie! A do tego Tattoo (to nie o tatuażach, a kobziarski festiwal). Jest naprawdę kolorowo i głośno, więc jeżeli planujesz spokojniejsze zwiedzanie miasta i muzeów, to nie w terminie Fringe.





Punkty widokowe w Edynburgu.
Na pewno są dwa warte odwiedzenia i krótkiego spaceru. Pierwszy to Calton Hill, a drugi to Arthur’s Seat. Pierwszy znajduje się niedaleko centrum z widokami na wszystkie cztery strony. Nie jest zbyt wysoki, ale ma dobry widok na miasto. Arthur’s Seat natomiast to już 30-minutowy spacerek pod małą górkę z przepięknym widokiem na całe miasto.




Szkockie Wyżyny – Highlandy
Pojechać do Szkocji to chyba jednoznaczne z odwiedzeniem Highlandów. Nawet jeżeli nie jesteś fanem pieszych wycieczek, samo przejechanie A82 od Killin przez Fort Williams do Inverness to cała masa spektakularnych widoków. W szczycie sezonu ciężko się zatrzymać po drodze, bo małe parkingi są wręcz przepełnione, ale w kwietniu nie było już tak źle.

Killin – Highlandy
Same miasteczko jest małe i może nie do końca spektakularne, ale jest kilka rzeczy do zobaczenia. Oprócz wodosopadów w samym centrum, młyna i mini Stonehenge (Kinell Stone Circle) (jak wielkie rozczarowanie było dla moich dzieci, ale sam spacer i rozmowy były ciekawe) są też ruiny starego zamku (Finlarig Castle), na które można wejść na własną odpowiedzialność, ale bezpłatnie ;). Piszę o nim tylko dlatego, że niedaleko w Cruachan Farm mieliśmy swój kamping. Nie jest to samo centrum wydarzeń, ale było budżetowo – 240 funciaków za 4 noclegi w glampodzie.





Fort Williams – Szkocja, Highlandy
Fort Williams to dla mnie świetne centrum wypadowe. Zatrzymaliśmy się tu na tydzień ostatniego lata i stąd jeździliśmy na jednodniowe wypady dalej. Miasteczko oferuje wszystko, co potrzeba: sklepy, restauracje, stacje benzynowe, pola kempingowe, kobziarze na ulicach i ruiny zamku Inverlochy. A w przylegających miasteczkach warty odwiedzenia: wrak statku w Caol i muzeum minerałów w Corpach. No i oczywiście największa i też najwyższa atrakcja tutaj to wyprawa na Ben Nevis.






Ben Nevis – Szkocja – Highlandy
Ta góra była moim marzeniem, odkąd przyjechałem do UK. Nie potrafię powiedzieć, czemu tak długo zwlekałem, żeby ją zdobyć, ale nie było tak trudno, jak mogłoby się wydawać. Oczywiście, wymaga to dobrej kondycji i przygotowania. W plecaku są załadowane kabanosy, czekolada, orzechy i duża butelka wody. Na dole jest w miarę ciepło, ale warto zabrać ze sobą cieplejsze ciuchy, coś przeciwdeszczowego i wygodne, wodoodporne buty. Zaczęliśmy o 9 rano spod centrum turystycznego Ben Nevis i całe przejście w tę i z powrotem z przerwami zajęło nam osiem godzin. Trasa jest oznaczona i wydeptana, ale warto ściągnąć sobie GPX z trasą i załadować go do zegarka albo apki z nawigacją.
Po drodze na sam szczyt będziemy podziwiać piękne widoki, aczkolwiek widok na samej górze nie jest gwarantowany. Ben nevis to przeklęta góra przez więszość dni nie ma żadnej widoczności a przynajmniej tak gadajom gorale;) Po zejściu zaraz przy szlaku polecam odwiedzić Ben Nevis Inn z najlepszym haggisem, jakiego jadłem, i cudownym lokalnym, zimnym, złotym nektarem. Samo miejsce też ma swój klimacik.






Loch Ness, Inverness i włochate szkocje krowy.
To wyprawa, którą można zrobić w jeden dzień, objeżdżając dookoła Loch Lochy i Loch Ness. Zatrzymując się najpierw w Drumnadrochit na Loch Ness experience. Warto kupić bilety wcześniej na stronie i zaoszczędzić sobie czas i trochę pieniędzy, bo bilety są tańsze online. Muzeum fajnie zrobione i warte zobaczenia, zwłaszcza z dziećmi.

Kolejny postój to Farm Ness, gdzie za drobna opłatą można pokarmić różne zwierzęta, w tym typowe szkockie krowy. Jest też kawiarenka i plac zabaw dla dzieci.




Farma jest zaraz przed wjazdem do Invernessu. W zależności od sezonu i pory dnia może być dość mocno zakorkowane, więc jak nie chcecie ładować się w centrum, to jest dobra miejscówka z jedzeniem koło Kossock Bridge przy Centrum z delfinami. Dobre jedzenie w The Redshank i piękny widok na most. A w samym centrum warto odwiedzić księgarnię Leakey’s Bookshop.




W drodze powrotnej warto przejechać się drugą stroną jeziora, mniej popularną i pełną uroku, drogą z zakrętami i małymi wioseczkami. Szkocja pokaże Ci tu swoje mniej turystyczne oblicze. A do tego po drodze znajdziecie jeden z najlepszych punktów widokowych, jakie odkryłem przez przypadek – Suidhe Viewpoint. Od parkingu trzeba przejść jakieś 20 minut i najlepiej być tam o zachodzie słońca.



Wiadukt Glenfinnan dla fanów Harrego Pottera.
20 minut jazdy od Fort Williams. W sezonie parking jest zawalony i ludzie parkują po okolicznych lasach. Szczególnie zaraz przed planowanym przejazdem parowego pociągu, którego rozkład możecie znaleźć tutaj. Nam się udało zaparkować, ale niestety pociąg parowy tego dnia był odwołany.

Isle of Skye
Spędziliśmy tu zaledwie jeden dzień, ale zdecydowanie warto odwiedzić, a ja z pewnością kiedyś wrócę, by odkryć więcej. Wyspę wjechaliśmy samochodem przez most Sky Bridge w Kyle of Lochalsh. Naszym pierwszym postojem było miasto Portree z kolorowymi kamieniczkami i małymi sklepikami. Ciekawa historia, która mi się przytrafiła, kiedy na lunch poszliśmy do Harbour Chip Shop i spotkałem tam kolegę z Wrocławia, którego nie widziałem od 8 lat. Świat jest mały.




Fairy Pools – Isle Of Skye – Szkocja
To taka naturalna atrakcja, która przyciąga całą masę turystów. Parking kosztuje około 8 funtów za dzień, ale nie ma problemu ze znalezieniem miejsca. Cały spacer można zrobić spokojnie w godzinkę albo dłużej, jeżeli planujecie popływać albo pomoczyć nogi.



Zamek Eilean Donan – Szkocja, Highlandy
Samego zamku nie odwiedziliśmy, bo w drodze na Skye parking był po prostu zatłoczony. Ale w drodzę powrotej, kiedy wszyscy sie już rocjechali, slońce powoli zachodziło moglismy sie spokojnie zatrzymac, odetchnąc i zrobić kilka fotek. Klimacik jest po prostu nieziemski, szczególnie bez całej masy tłumów można się wręcz cofnąć w czasie.


Szkocja jest ogromna i piękna.
Na pewno nie zobaczyłem jeszcze wszystkiego i nie odwiedziłem każdego możliwego punktu na mapie szkockich atrakcji. Ale ten klimat zdążył we mnie wsiąknąć. Kiedy jadę przez szkockie wyżyny, jestem zupełnie innym człowiekiem. Inaczej myślę, oddycham i marzę. Wszystko jest spokojniejsze. Napewno jeszcze wroce do szkocji i zwiedzę pare nowych miejsc i odwiedzę te ktore już znam. Spróbuję wejść na Ben Nevis z ładnym widokiem i znaleźć najlepszego haggisa. Bo Szkocja to nie tylko miejsce, ale także stan umysłu.
Zapraszam również do przeczytania mojego artykułu o podróży do Kornwalii




















