Zdjęcie edytowane z AI. Część budynków została wygenerowana tak samo jak helikopter.
Fotografia

Koniec fotografii, jaką znamy? Sztuczna inteligencja zmienia wszystko

Fotografia wczoraj i dziś.

Z fotografią jestem związany odkąd pamiętam. Pierwszy aparat dostałem w wieku dziesięciu lat — jeszcze na kliszę, kiedy każde zdjęcie kosztowało i wymagało cierpliwości. Przez lata próbowałem wszystkiego: portretów, fashion, ślubów, produktów… Ale tylko fotografia uliczna została ze mną naprawdę na długo. Bo tam jest prawda, emocje i ten moment, który dzieje się raz i nigdy więcej. A do tego to świetne hobby jeżeli próbujesz zapomnieć o swoich własnych problemach.

Dziś jednak świat wokół fotografii wygląda zupełnie inaczej. AI wkroczyło w naszą branżę z impetem — i trudno udawać, że nic się nie dzieje.

Zdjęcie w zasadzie jest oryginalne ale psa tam nie było. Wytrenowane oko spostrzeże to odrazu.
Piesek się przypałętał dzięki fotografii AI. To były dopiero początki więc trochę widać

Fotografia bez aparatu

Jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić, że ktoś stworzy obraz wyglądający jak zdjęcie, bez aparatu w ręku. Teraz wystarczy wpisać kilka słów, by komputer wygenerował idealną scenę — światło, cień, emocje, wszystko. Midjourney, DALL·E, Firefly — to nowi „fotografowie”, którzy nie potrzebują ani doświadczenia, ani pasji. Prawie codziennie pojawia się też nowe narzędzie czy apka, która zaskakuje swoimi możliwościami.

Z jednej strony to fascynujące. Z drugiej — trochę niepokojące. Bo jeśli każdy może stworzyć zdjęcie, którego nigdy nie zrobił, to czym właściwie jest fotografia?

AI – pomocnik czy rywal?

Początkowo traktowałem AI jak narzędzie. Ułatwiało selekcję, retusz, poprawki. Ale w pewnym momencie to „narzędzie” zaczęło tworzyć samo. Wielu klientów już teraz korzysta z generatywnej sztucznej inteligencji zamiast zlecać sesje produktowe czy wizerunkowe.

Nie oceniam tego. Po prostu świat idzie dalej. Tak jak kiedyś film ustąpił miejsca cyfrze, tak teraz fotografia ustępuje miejsca… tekstowi. Wystarczy prompt, zamiast migawki. Albo zdjęcie zrobione telefonem jako baza do sesji studyjnej albo profilowego na LinkedIn.

Westminster Bridge wykonany na Kodak Gold za pomocą aparatu mamiya c220
Westminster Bridge wykonany na Kodak Gold za pomocą aparatu Mamiya c220. Skany zrobione w Labie.

Prawda, której nie da się wygenerować

Ale mimo całego postępu, jest coś, czego AI nie potrafi — być tam, gdzie coś naprawdę się dzieje. Nie czuje zapachu deszczu na ulicy, nie widzi zmęczonych oczu przechodnia, nie reaguje na przypadkowy uśmiech między obcymi.

Fotografia uliczna to zapis życia — tego prawdziwego, nieidealnego, niepowtarzalnego. To emocje, które trzeba poczuć, a nie wygenerować. Dlatego wierzę, że autentyczna fotografia nie zniknie. Może będzie bardziej niszowa, może trudniejsza… ale przez to jeszcze cenniejsza. Bardzo popularna stała się też fotografia na filmie. Medium, które w dzisiejszych czasach jest znacznie bardziej pracochłonne i kosztowne. Cenione natomiast za autentyczność i swoją niedoskonałość.

Namiot bezdomnego w centrum Paryża. W tle widać wieżę eifla.
Zdjęcie niedoskonałe, zrobione 50cio letnim obiektywem. Ale jednak budzi jakieś emocje, przynajmniej we mnie.

Nie koniec, tylko nowy początek

AI nie zabija fotografii — ono ją redefiniuje. Zmusza nas, fotografów, byśmy wrócili do korzeni. Do obserwacji, emocji, człowieka. Do tego, co w obrazie jest prawdziwe.
Nie wiem, dokąd to wszystko zmierza, ale wiem jedno: w świecie, gdzie wszystko można stworzyć sztucznie, prawdziwe zdjęcie stanie się bezcenne. Ten największy bum na AI w fotografii właśnie się kończy i powoli mamy przesyt treści wygenerowanych. Nie ma w tym nic złego ale to od Ciebie zależy jak to wykorzystasz.

Dodaj komentarz